Każdy ma swoje 6 minut!

24
Kwi
2017

15419736_1811233179135534_1275104352630002336_o

W wąskich korytarzach porusza się pospiesznie kilkanaścioro ludzi, chodząc w kółko, z poddenerwowanym wzrokiem i szepczących coś do siebie. Ich myśli skoncentrowane są tylko na jednym celu… Na tym żeby jak najlepiej zaprezentować się w ciągu przydzielonych im 6 minut.

To nie jest casting do kolejnego amerykańskiego blockbustera, rzecz nie dzieje się w Hollywood, a w mieście Łodzi, konkretniej w szkole kulinarnej „Ashanti”. To półfinał konkursu „Diageo World Class” w Polsce. Trzydziestka barmanów wyłoniona spośród setek w całym kraju przez jurorów, staje w szranki nie tylko na shakery i szklanice, ale przede wszystkim na pomysły i słowa. I to wszystko dla dwóch rzeczy… Wyjazdu na globalne finały do Meksyku i prestiżu.

18049508_1367030170009720_1223511824_o

To był mój pierwszy poważny półfinał konkursu barmańskiego, poprzednie zawody w których brałem udział zazwyczaj polegały na przygotowaniu koktajlu. W półfinale World Classa liczy się po pierwsze przygotowanie, po drugie popularny wśród koktajlowych barmanów „story telling” i po trzecie i chyba najważniejsze – odporność na stres. Ten ostatni rósł we mnie tego dnia przez 16 godzin, by w decydującym momencie po prostu dać o sobie zapomnieć. Sam nie pamiętam dokładnie swoich 6 minut startu, pamiętam za to wszystko co działo się we mnie przez poprzedzające je 16 godzin. Była to narastająca niepewność mojej prezentacji i pomysłów, te godziny były wypełnione myśleniem nad zabezpieczeniem się przed losowymi wypadkami za barem jak najlepiej, bo inaczej mógłbym położyć cały swój miesięczny wysiłek.

18073327_1370958739616863_1070239787_n

Dla mnie półfinał World Classa nie zaczął się 10 kwietnia, a miesiąc wcześniej, żeby wypaść jak najlepiej, stale myślałem o starcie, robiłem research na temat sędziów, alkoholi na których miałem przygotować koktajle, musiałem być pewien każdego szczegółu bo byłem przekonany, że znajomość każdej drobnostki zbliży mnie do upragnionego sukcesu. I fakt… ucierpiało na tym moje życie miłosne, ale chciałem wykorzystać 6 minut dane mi przez los jak najlepiej. Pomimo bardzo wysokiego poziomu, (bo do dziś zastanawiam się nad powodem absencji niektórych barmanów w finale) udało mi się.

Moment w którym dowiedziałem się, że moje miesięczne poświęcenie zostało docenione przez sędziów należał do najpiękniejszych chwil w moim życiu. Byłem tak szczęśliwy, że kiedy Steffany Jordan (jurorka) wyczytała moje nazwisko zerwałem się na równe nogi i krzyknąłem „Jeeesssssttttt!”, potem czułem już tylko ulgę, miałem poczucie, że już odniosłem sukces.

Po ogłoszeniu wyników przyszedł czas na toast, trzymając w ręku wielki kielich Tanqueray’a no. 10 z tonikiem przypominałem sobie jak doszło do tej sytuacji w perspektywie lat. Zawistny barman w takim momencie, chciałby pewnie pomachać środkowym palcem w stronę ludzi, którzy w jego karierze go nie doceniali, a takich pewnie nie tylko w moim życiu było wielu. Jednak ja przede wszystkim z tego miejsca pragnę podziękować całej Kicie Koguta,  Adamowi Grądzielowi i Kubie Kozłowskiemu za to że zobaczyli we mnie coś więcej niż tylko „polewacza” płynów i dali mi szansę, którą na półfinale wykorzystałem i mam zamiar dalej wykorzystywać.

18072821_1370958752950195_1063823553_n

Po tym wszystkim co przeżyłem w Łodzi, już wiem że celów nie realizuje się chęciami, a ciężką pracą i nieustępliwością. Sam szukałem wielu wymówek, żeby w konkursie nie brać udziału, jednak w końcu przyszedł czas by wziąć się w garść i wysłać zgłoszenie. Wam drodzy czytelnicy radzę to samo! Spełniajcie marzenia! W końcu przyjdzie też czas na wasze 6 minut!

Na koniec chciałbym się podzielić przepisem na pyszną nalewkę bazyliowo – winną, która pozwoliła mi poniekąd przeżywać te chwile:

– Dwie duże garści umytych i osuszonych liści bazylii

– skórka z jednej cytryny (cytryna sparzona i wyszorowana)

– 100 ml spirytusu

– 400 ml półsłodkiego wina

Liście bazyli wraz ze skórką z cytryny macerujemy w spirytusie przez dwa tygodnie, następnie cedzimy i płyn łączymy z winem w butelce. Butelkę korkujemy i odstawiamy do chłodnego miejsca na kolejny tydzień. Gotowe!

15554637_10209715744428000_623714023_n