G jak Gimlet

20
Wrz
2016

 

G jak Gimlet

 Koktajle2

Odwiedzając nasze kogucie progi z pewnością mieliście okazję kosztować niejednokrotnie Keep It Classy lub Po Godzinach, jak również przeróżnych chwilowych interpretacji wiekowego szkieletu, jakim jest Gimlet. Przychylność Kogutów zaskarbił sobie ten koktajl dzięki skromności, pozornie banalnej formule, która wyróżnia go spośród wielu wieloskładnikowych kombinacji. Wszakże jak rozbudowana musi być receptura, aby powstał ponadczasowy klasyk? Odpowiedź brzmi : dwa.

Współczesne i oficjalne trendy wskazują na gin i kordiał limonkowy. Wyjaśniając czym jest ta druga, tajemnicza  ingrediencja odnieść się musimy do medycyny. Duża część źródeł wskazuje na miksturę z procentami lub bez,  w której najważniejszy udział mają cytrusy i ich zbawienny wpływ na serducho i układ krwionośny, czyli kardio. Uwagę skupić powinniśmy też na metodach walki ze szkorbutem, stosowane przez marynarzy. Przydział alkoholu rozcieńczany cytrusami i wodą miał przystosować ich do długiego pobytu na morzu.  Znajdujemy tu pierwszą konotację z nazwą koktajlu, która rzekomo pochodzić może od nazwiska generała Thomasa Gimelette – pomysłodawcy tej metody leczenia. Przy obydwu odniesieniach do kordiału mowa jest o swego rodzaju kwaszonym syropie, czyli dalej produkcie słodkim, ale o bardzo rześkim, cytrusowym charakterze, który najprawdopodobniej powstawał za sprawą tradycyjnej maceracji. Cukier w tym przypadku służył jako nośnik smaku i konserwant zarazem.

Zgoła inną wersję przedstawia jedna z pierwszych definicji Gimleta pochodząca z 1928 roku i uwzględniająca użycie ginu, soku z limonki i wody sodowej. Szkielet ten jednak jest zbyt uniwersalny i odnosi się do wielu przykładów, tj. wiekowy Gin Rickey, aby wziąć ją za pewnik.

Od połowy XX wieku wszyscy skrybowie koktajlowi umieszczali w swych publikacjach recepturę z użyciem Rose’s Lime Juice, czyli pierwszego produkowanego w Stanach na skalę masową koncentratu cytrusowego.  Tutaj pojawia się zbieżność z gimletami jakie znamy i w jakich się zakochaliśmy.

Botaniczna dusza zbożowego destylatu wzbogaconego o wiele cech botanicznych i skonfrontowana z wyżej wspomnianym, limonowym kordiałem odwdzięcza się uniwersalnością. Gimlety stanowią świetną rekomendację dla fanatyków stylu Martini. Są mocne, wyraźnie czuć w nich alkohol i przebijający się smak jałowca, ale zarazem są orzeźwiające. W letnie upały  gaszą pragnienie, dodając nam energii na słoneczne harce. Klarowność natomiast świadczy o ich elegancji, chociaż czuć się w ich towarzystwie możemy swobodnie zarówno na dostojnym bankiecie jak również w działkowej scenerii.

Jeśli w ustach zrobiło Wam się mokro i ślinianki zaczęły działać, znaczy to że następnym odczuciem będzie pragnienie. Zanim Was dopadnie zamieszczę poniżej przepis na domowy kordiał limonkowy.

Potrzebny Wam będzie słoik, cukier i „diamenty” limonek – składnik będący horrorem podczas każdej produkcji (spytajcie Ciotki). Aby uzyskać taką szlachetność cytrusa należy wpierw zetrzeć jego skórę na drobnej tarce i otrzymane wiórki umieścić w słoju.

_MG_5997 M

Zabawa dopiero się zaczyna. Teraz nasz owoc powinien być biały i mięciutki. To wina białej, suchej części skóry, która posiada bardzo dużo goryczy, niepożądanej w naszym kordialu. Przy pomocy noża obierzcie wstępnie oprawioną limonkę jak ziemniaczka.

_MG_6006 M

Kolejny etap za nami. Zaraz kończymy sekcję. Skupmy się ponieważ ten etap wymagał będzie większej precyzji. Nożem wykonujemy cięcia wzdłuż błon schodzących się do środka cytrusa. Wykrojony kawałek w kształcie księżyca to właśnie nasz diament.

_MG_6009 M

Potraktujmy w ten sposób 10 limonek, a pozyskane klejnoty umieśćmy w słoju razem ze startymi skórkami. Całość przykryjmy 100 gramami cukru i odstawmy na bok w temperaturze pokojowej na jedną dobę.

_MG_6015 M

Po upływie tego czasu całość należy przelać przez drobne sitko, zabutelkować i przechowywać w lodówce.

Gdy najdzie Was ochota skrzyżujcie ulubiony gin z kordiałem w proporcji 5:2, wymieszajcie z lodem, aby całość schłodzić i delikatnie rozcieńczyć, a następnie przelejcie do ulubionego kieliszka dekorując skórką z limonki.

Tym akcentem kończymy z literką G. Mam nadzieję, że Gimlet przysporzy Wam wystarczająco dużo emocji, zanim poczęstujemy Was kolejnym przepisem.

Na zdrowie!!!

www bocian profilowe kopiakuba